wtorek, 14 kwietnia 2015

Murakami i jego geniusz. Recenzja książki "Wszystkie boże dzieci tańczą".

"Ten Pan kazał mi tu przyjść - powiedziała Sara. (...) Przyszedł Pan Trzęsieniowy, obudził mnie i kazał powiedzieć mamie, że otworzył przykrywkę pudełka i czeka na wszystkich. Powiedział, że mama zrozumie."

Murakami jak zawsze wprowadza nastrój pewnego depresyjnego wydarzenia. Tym razem jest to trzęsienie ziemi w Kobe. Groza, niezrozumienie, tragedia jest wyczuwalna w każdym z opowiadań. Jest to także temat, który się powtarza. 

Autor jest mistrzem w pisaniu smutnych powieści i opowiadań o relatywnie radosnych zakończeniach, a także w ujmowaniu metafor w bardzo prosty sposób.

Bohaterowie opowiadań są zwykle ludźmi, którym coś w życiu się nie udało. Jumpey - bohater "Ciastek z miodem" nie miał Sayoko dla siebie. Katagiri ("Pan Żaba ratuje Tokio") nie był zadowolony ze swojej pracy. Każdy z nich przeszedł drogę do wyleczenia się ze swoich niedoskonałości, do zrozumienia, że warto coś zmienić. Nieważne czy duchowo, czy w rzeczywistości. 

Przyjmując, że Murakami jest najbardziej znanym japońskim pisarzem, często też uważanym za najlepszego pisarza swojej ojczyzny, można powiedzieć, że pomimo odniesionego sukcesu przez jego powieści, czuje się również bardzo dobrze w pisaniu opowiadań. 

Każda metafora zastosowana przez niego - czy to żaba, boisko do baseballu, czy miś Misakichi - jest tak dobrana, aby opowiadanie miało nie tylko sens samo w sobie, ale także - dla Japończyków - znaczenie metaforyczne, oznaczające pewne skojarzenia z kulturą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz